zanim kurtyna opadnie
Czy teatr musi rozbawiać do łez, żeby zasłużyć na brawa? A może – wręcz przeciwnie – warto czasem pozwolić sobie na łzę wzruszenia, westchnienie zachwytu albo refleksję, która zostaje z nami dłużej niż sama historia?
WojArt od lat dostarcza Państwu spektakle, które bawią, poruszają i zostają w pamięci. Ale dziś – po ponad 30 sezonach, setkach tytułów i tysiącach rozmów z widzami – chcę zaprosić Was na coś więcej. Na cykl felietonów o teatrze… i o nas samych. Nie będzie tu naukowych definicji, nie będzie moralizowania. Będzie rozmowa. Z przymrużeniem oka, ale i na serio. O tym, jak wygląda teatr impresaryjny „od kuchni”, o tym, czym różni się dobra komedia od farsy, dlaczego warto pozwolić sobie na coś więcej niż tylko śmiech. Czasem opowiem o aktorach (anonimowo!), czasem o widzach, których reakcje są najpiękniejszym dowodem na to, że emocje to teatr. Czasem – o własnych dylematach, kiedy próbuję wybrać dla Was tytuł, który rozbawi, ale i zostawi coś ważnego między słowami.
Chciałabym, by ten cykl był także początkiem rozmowy. Dlatego zapraszam Was – moich czytelników i widzów – do komentowania, dzielenia się swoimi przemyśleniami i pytaniami. Może są tematy, które szczególnie Was ciekawią? Kulisy, proces wyboru spektakli, rozmowy z aktorami, a może emocje, których nikt nie spodziewał się znaleźć na scenie?
Zacznijmy tę podróż razem. Bo teatr – to przecież my wszyscy.
