Teatr bawi,teatr wzrusza,teatr serce Twe porusza

Czarna Komedia - komedia - PREMIERA!!!

Młody, dobrze zapowiadający się rzeźbiarz staje przed podwójną życiową szansą. Tego samego dnia, w jego mieszkaniu ma się pojawić słynny milioner, koneser sztuki, zainteresowany kupnem jego prac, a także przyszły teść - groźny Pułkownik. Na obu powinien zrobić piorunujące wrażenie. Chcąc więc zaprezentować się jak najlepiej, pożycza z mieszkania nieobecnego przyjaciela stylowe meble. I pewnie wszystko poszłoby gładko, gdyby…nagle nie zgasło światło. Awaria wywołuje lawinę niespodziewanych zdarzeń. W ciemnościach spotykają się wszyscy oczekiwani oraz kilku, dość niespodziewanych gości. Wymagająca angielska narzeczona wraz z papciem - niezrównoważonym wojskowym; nieznosząca sprzeciwu kochanka; sąsiadka - stara panna, amatorka śpiewania psalmów i wyskokowych trunków; sąsiad gej - uroczy, zmanierowany, wykwintny i podkochujący się w głównym bohaterze. Do tego wszystkiego elektryk, którego nietrudno pomylić z milionerem i wreszcie milioner, którego dość łatwo można wziąć za pracownika elektrowni.

Obsada: Mateusz Damięcki, Jan Wieczorkowski, Marta Wierzbicka/Marieta Żukowska, Elżbieta Jarosik, Anna Maria Jarosik/Andżelika Piechowiak, Tomasz Sapryk/Sebastian Konrad, Piotr Zelt/Jacek Lenartowicz, Jacek Kopczyński/Albert Osik.

Bilet: 120 zł

Obsada


Kup bilety do teatru online

Czas trwania
120

Video

Galeria

Czarna Komedia - komedia - PREMIERA!!!

Opinie o spektaklu

Małgorzata Cieliczko napisał(-a) w dniu 27.04.2019 o godzinie 01:11

"To musiało mi się przyśnić. Ten wieczór nie mógł się wydarzyć"...
To (mniej więcej) cytat-fragment ze sztuki, która... nie powinna się wydarzyć. I już nie chodzi o te 240 zł za dwoje (plus woda niezbędna przy braku/zepsuciu się klimatyzacji w kinie Apollo i 30 stopniach C, 26.04.19). To przedstawienie nie powinno się wydarzyć, bo... było poniżej wszelkich oczekiwań - wobec teatru, wobec aktorów, wobec sztuki. Humor bolesny w swej prymitywności, ukierunkowany ku niskiemu (jednakowoż dość majętnemu) pospólstwu, niemniej z czarną komedią (mimo tytułu) nie miało to nic wspólnego. I choć rozumiem komercyjny wymiar aktorstwa - te niezbyt udane seriale czy konieczne dla gospodarstwa domowego reklamy - jednak prymitywność tej sztuki była nie do wybaczenia, podobnie jak rubaszny (nie rablais'owsko, lecz a'la Kiepscy) śmiech widowni, adekwatny do tego, co działo się na scenie. Zamiast dowcipu beznadziejny stereotyp, zamiast żartu koszmarny kicz. Teatr przestał być sztuką, poziom żenady przegnał oś pionową, w jej nieskończoności. Przykre to bardzo. Tak dla człowieka sztuki, jak dla człowieka; po prostu.